24 hours in Venice

You can’t even imagine how happy I was when I realized that the cruise we were taking would start the journey in Venice! What did it mean for us? We started our journey a day earlier than the cruise itself to have the possibility of visiting Venice in tranquillity. I have already told you how much I actually regretted that decision afterwards HERE, but this time I would like to tell you how was it to spend 24 hours in Venice and what you could also get inspired to do there!

Venice is simply wonderful! I have never felt so good as in this floating city connected by 177 bridges. The charm of this town creates an unique atmosphere all around. Starting from the hotel with a view on the picturesque canals around the buildings, which made me feel like waking up in a fairytale with the sunrays visiting the room from the window. A simple breakfast, that I could practically eat anywhere in the world – tasted quite differently, because I was finally realizing my dream (You can check out the Venice hotels we recommend HERE).

One of the most interesting and pleasant parts of the visit was discovering the city on water transports. It’s a wonderful method that allows you to peak around the town and see where do you actually want to go. When I was still in Poland, I was very stressed because I wasn’t sure how am I going to get to the hotel on this floating city!). Using the public water transport (called Alilaguna) was the first thing we did in Venice (to get to the city from the Marco Polo Airport) & I’m sure basically everyone has seen the excitement in my eyes. Another wonderful solution is also renting a private water taxi. The cost is not that small, around 100€ depending on the location you’re going to, but it is definitely worth it. When I saw them [the taxis] for the first time, I immediately knew that I wanted to get in there. I actually always joke that it’s a kind of “Mercedes” amidst the water transports (haha). If you’re looking for something even more romantic, you can choose to sail with a gondola (80€ for around 40 minutes, and the prices are not negotiable). I think that it is definitely one of the things you should do at least once in your life to create some beautiful memories to remember for long. But if I have to be honest, I actually prefer the wind blowing in my hair, the speed, the splashing water – things you can get in the water taxi 😉

We didn’t have a concrete plan initially, but what we wanted to do was to immerge ourselves into the history & see all of the main attractions. I am not the type of person to run from one place to another just to tick the places off a list. I prefer wandering around the town to see the reality, the customs of the destinations. We walked for hours in the middle of tight alleys, bridges, squares, to feel the atmosphere of the locals. We allowed Venice to surprise us!

I have completely lost the track of time in this pretty location. I was observing what was going on, getting more and more in love with all the little corners. In many places, I would just stop, stare at the details, and oh boy, was I feeling happy!

The St. Mark’s Square is for sure the heart of the city. When I arrived there, I was full of emotions & I have to admit that there is a magic to that place. The wonderful basilica of St. Mark makes a huge impression. I rarely am affascinated by the buildings or the architecture itself, but this place was really extraordinary. A lot of tourists were crowded in this point of Venice, but it shouldn’t be surprising. I would have regretted not seeing it when I had the possibility. Of course there were also some bad moments there, when for example some random people would come up to you and almost force you to get some seeds for the birds from them to get you to pay them money. I said no once, twice, three times, but when someone comes to you for the 10th time it actually drives you mad. But I have decided not to get infuriated by anything and just enjoy the place. It is a location from which you can also observe the cruise ships sailing in the middle of the laguna. I even got watery eyes when I saw, already after our cruise, our former ship sailing away from us. The important thing is to remember that you shouldn’t stop in the cafes and restaurant on St. Mark’s Square -> unless you are willing to pay 50 euro for a cup of coffee.

The choice of the place for lunch & dinner was very random. And funny enough, we totally INVITE you to to the same! We wanted a place with a canal view and on our way. We have found a little restaurant by the Ponte di Rialto. Wonderful views, food, everything! Another time we came across the restaurant called Trattoria de Biasini, more secluded, private, but with exquisite food & serving views. Honestly, every place we found was up to our standards & not especially pricey. You don’t need to go all the way to a place to get decent food.

What else can I add… When the time will be right again -> visit the place, breathe in the fantastic atmosphere of the city and fall in love with it… Just like me!

***

24 godziny w Wenecji

Nawet sobie nie wyobrażacie jak bardzo byłam szczęśliwa, kiedy dowiedziałam się, że rejs, w który zamierzam popłynąć ma swój początek i koniec w Wenecji! Co to oznacza? Że przyleciałyśmy do Wenecji dzień wcześniej niż odpływał nasz statek z portu w Wenecji i odlot do Polski miałyśmy dzień po opuszczeniu statku. O tym, że żałowałam, że musiałam dźwigać walizki po tych wszystkich cudownych mostkach – na dwutygodniowy pobyt na statku już Wam pisałam (tutaj), tym razem jednak chciałabym podzielić się z Wami tym, co robiłyśmy przez 24 godziny w Wenecji i pokazać Wam, co możecie tam robić i Wy!

Ale do rzeczy!

Kochani! Wenecja jest niesamowita! Nigdzie jeszcze nie czułam się tak fantastycznie jak w tym połączonym 177 mostkami miasteczku na wodzie. Niesłychanie urokliwe miejsce i jedyny w swoim rodzaju klimat. Zaczynając od hotelu z widokiem na malownicze kanały wokół budynków, które sprawiły, że czułam się jak w bajce, po śniadanko w tej niesamowitej atmosferze z promieniami słońca zaglądającymi przez okno. Pozornie zwykłe śniadanie, takie które mogłabym zjeść w każdym zakątku świata – smakowało jakoś inaczej, bo miałam świadomość że moje marzenia się spełniają (o hotelach, które polecamy w Wenecji przeczytacie tutaj).

Ogromnym i niesamowicie przyjemnym doświadczeniem było dla mnie zwiedzanie miasta komunikacją wodną. To na prawdę świetny sposób, aby rozejrzeć się po mieście i zdecydować w którą stronę warto się udać (jak jeszcze bylam w Polsce, przed wyjazdem strasznie się stresowałam tym, że nie wiem jak dotrę do hotelu, bo przecież to miasto na wodzie!). Płynęłam tramwajem wodnym zachłannie obserwując wszystko dookoła i oczy aż mi się świeciły z tej dawki wrażeń. Świetnym rozwiązaniem jest też przynajmniej raz przepłynięcie się taksówką wodną. Nie jest to mały koszt bo około 100 €, ale zdecydowanie warto. Jak zobaczyłam te luksusowe taksówki, to od razu wiedziałam, że chce tam wsiąść. Niejednokrotnie śmiałam się, że to takie ‘mercedesy’ wśród transportu wodnego (haha). Niezwykle bajkowe i romantyczne jest też pływanie gondolą (80€ za 40 minut, ceny nie da się negocjować). Uważam, że zdecydowanie warto to przeżyć chociaż raz w życiu, żeby mieć piękne wspomnienia. Chociaż powiem Wam szczerze, że ja jednak wolę wiatr we włosach, prędkość, bryzgajacą wszędzie wodę, czego doświadczyłam w wodnym taxi 😀

Nie miałyśmy żadnego określonego planu, w jaki sposób zwiedzać Wenecję, ale też nie było naszym celem wgłębienie się w historię i odhaczenie wszystkich zabytków. Ja w ogóle nie jestem typem osoby, która biega od zabytku do zabytku, po to tylko żeby wszędzie być. Wybrałyśmy się na spacer – tak po prostu, przed siebie, bez określonego plany i punktów do odhaczenia. Postanowiłyśmy się pokręcić po waskich uliczkach, mostkach, placach i przede wszystkim poczuć atmosferę tego miejsca. Postanowiłyśmy pozwolić, aby Wenecja nas zaskoczyła!

Kompletnie straciłam poczucie czasu w tym urokliwym miejscu. Obserwowałam co dzieje się dookoła, coraz bardziej zakochując się w tych zakątkach. W wielu miejscach przystawałam i po prostu patrzyłam przed siebie i byłam wtedy tak bardzo szczęśliwa, jak nigdy wcześniej!

Plac św. Marka to zdecydowanie serce tego miasta. Wchodząc na Plac byłam pełna emocji i na prawdę jest to miejsce magiczne. Przepiękna Bazylika św. Marka robi niesamowite wrażenie i można się na nią patrzeć godzinami. Rzadko zachwycam sie budynkami, ale to miejsce bardzo przypadło mi do gustu. Mnóstwo turystów kłębiło się w tym punkcie Wenecji, ale nie ma co się dziwić. Ja bym żałowała, gdybym nie zobaczyła tego niesamowitego miejsca na własne oczy. Oczywiście były też momenty zdenerwowania, bo na Placu tym różni ludzie niewiaodmego pochodzenia na siłę próbowali sprzedawac ziarna dla latających wokół ptaków. Raz można odmówić kulturalnie, dwa czy trzy razy tak samo, ale kiedy ktoś podchodzi do Ciebie dziesiąty raz w przeciągu 5 minut to jesteś wściekła, nieprawdaż? Postanowiłam jednak, że nic nie zaburzy mi magii tych chwil i ze stoickim spokojem miło spędziłam czas. Jest to miejsce, z którego można obserwować też odpływające i przypływające statki pasażerskie do portu. Nawet zakręciła mi się łezka w oku, jak będąc już po rejsie – zobaczyłam odpływającą powoli Costa Luminosa, czyli statek na którym spędziłam ostatnie 7 dni. Pamiętajcie o tym, żeby nie korzystać z kafejek i restauracji znajdujących się na placu św. Marka -> chyba, że chcecie wydać około 50 euro na jedną kawę.

Wybór miejsca do zjedzenia obiadu czy kolacji był przypadkowy. Kierowałyśmy się tym, żeby było przytulnie, żeby był widok na wodę i żeby były to miejsca w okolicy w której akurat się znajdowałyśmy. Znalazłyśmy uroczą mała restauracyjkę w bardzo bliskiej odległości od Mostu Rialto, z widokiem na Canal Grande. Niesamowite widoki! Mnóstwo turystów na moście, którzy pewnie tak samo byli zakochani w tym pięknym widoku jak ja. Innym razem idąc wąskimi uliczkami przed siebie znalazłyśmy także urokliwe miejsce o nazwie “Trattoria de Biasini” otoczone kwiatami przy samym wąskim kanale gdzieś pośród wielu wspaniałych uliczek Wenecji. Generalnie gdzie by się nie usiadło było na pewno wspaniale!

Co mogę jeszcze dodać… Gdy sytuacja podróżnicza się poprawi, jedźcie, spędźcie tam niesamowite chwile, zachłyśnijcie się klimatem tego miejsca… zupełnie tak jak ja!

Share: