Santorini vs. Instagram – THE TRUTH BEHIND INSTA-PARADISE

Santorini – one of the most Instagrammable places on the map. That is why when I realized that it is going to be one of the ports we will visit during our cruise, I was amazingly happy and I couldn’t wait to visit it! Along with my best friend, we have also prepared special dresses that would look amazingly perfect for the instagrammable island. Ready with backpacks full of dresses and changes, we have started our Santorini adventure the moment the ship docked in the port.

I remember that the first moment when I started having doubts was when we realized that we had to use the boats to get to the port, since we were docked in the middle of the sea. That is also when I have seen how many cruise ships have docked on Santorini on that day – each transporting around 3-4 thousands tourists. As we were slowly arriving to the coast, I saw the huge amount of people on a very little, crowded area and exceptionally long queues to everything.

My gut did not fool me – we should have stayed on the ship! (Believe me, in on that day there was nothing I wanted more than to just swim back to our luxurious ship). In the port itself there was actually nothing to see. That meant that to visit and see anything we had to get to the top of the island. We had 4 options to do so:

1. Hike up in a 35 Celsius degree weather in between lots of tourists for God only knows how long

2. Ride a donkey (LOL? Are these people normal?)

3. Stay in a terribly long (about 2hrs) queue to the funicular which would transport us to the top of the island (the transport itself would take around 5 mins)

4. Use the water transport to the other side of the island and then ride the bus to Oia, and then after visiting Oia take the bus to Thira.

We have chosen the last option, which seemed to be a wonderful choice since the queue wasn’t long and the waiting time was also relatively short. Nobody has informed us, though, that when we will get out from the water transport the autobus won’t be waiting for us at the spot – and that we would have to climb around 30 mins to the hill in a burning sun!

I have already had enough of everything back then, but unfortunately there wasn’t any way back – it was a one way ticket…

After another 30 mins of waiting for the bus we have finally been riding towards our dreamy white houses with blue copules! We were excited that we are finally going to see this marvellous place and we were incredibly surprised when we got out of the bus and there wasn’t enough space to even step a foot.

There was a moment when there was so many people crowded in one road that at some point the flow of people just stopped – making us LITERALLY trapped in the traffic with no way forward, backward or to the sides, feeling each other’s breath on our necks and nobody was moving. I’m not exaggerating… Everyone was visibly exhausted and overwhelmed. The white houses and beautiful tight streets, which are the mecca of the instagram pictures, in reality are very dirty, neglected, while the blue roofs that are so typical for Santorini are literally only a few there… (maybe 3?). Additionally, making a picture without any crowds on it really requires a lot of organisation, patience and cold-blood, not to mention that there was actually no way we could even have a possibility of changing into the outfits we prepared, or sitting and sipping some water anywhere. After all this all I wanted was to get back on the ship. Which wasn’t so easy, because… we had to get back to the bus to take us to Thira. We thought it would take us to the point where we could get downstairs to the ship, but that didn’t happen at all!

The bus left all the passengers at the top of the island, but… on the other side of the city. Disoriented, with the rest of the people, we walked for another over half an hour to find the queue for the funicular. Everything would be okay, if not the fact that… we had to wait there, in the sun (without a place to hide from it) for around 2 hours (with about 200 passengers in front of us in the line). When we arrived downstairs I was literally so drained I thought I’d die… but fortunately the transport to the ship there was quick enough and in a couple of minutes from that point I was already in the lobby ordering 4 glasses of juice and drinking them all at one take.

In case any of you would have the idea to organize a trip to Santorini in July, maybe and I say maybe you would like to reconsider it… There are a lot of more beautiful places, such as Mykonos, Argostoli (READ HERE) or Katakolon (READ HERE), where you would definitely have some deserved rest and see breathtaking locations!

***

Santorini – czy na pewno jest tam tak wspaniale, jak pokazuje instagram?

Santorini – jedno z najbardziej obleganych miejsc na Instagramowej mapie świata. Dlatego też, kiedy zobaczyłam, że na trasie naszego statku jest przystanek Santorini bardzo się ucieszyłam i nie mogłam się doczekać kiedy znajdę się na tej wspaniałej wyspie! Specjalnie na tę okazję – zarówno ja, jak i moja przyjaciółka – przyszykowałyśmy sobie świetne sukienki, które chciałyśmy wykorzystać do zdjęć – tak spakowane ruszyłyśmy na wyspę od razu kiedy statek zacumował niedaleko tego miejsca.

Pierwszy niepokój jaki odczułam w związku ze zwiedzaniem tego miejsca miałam już na samym początku naszej wyprawy, kiedy ze statku byłyśmy transportowane do brzegu łodziami. Wtedy też zobaczyłam jak wiele statków tego dnia przybyło do Santorini – było ich kilka, a na każdym około 3-4 tysiące turystów. W miarę zbliżania się do brzegu zaczęłam widzieć ogromny tłum ludzi na niewielkim obszarze i ogromne kolejki do wszystkiego.

Przeczucie mnie nie myliło – trzeba było zostać na statku! (uwierzcie mi miałam wtedy ochotę rzucić się wpław z powrotem na nasz luksusowy, klimatyzowany statek!) Przy morzu nie było tak na prawdę niczego do zwiedzania i żeby cokolwiek zobaczyć trzeba było dostać się na górę wyspy. Aby to zrobić miałyśmy do wyboru 4 rozwiązania:

1. Iść pieszo w upale 35 stopni Celsjusza w tłumie ludzi wąskimi uliczkami nie wiadomo ile czasu

2. Jechać osłem (lol? Czy Ci ludzie są normalni?)

3. Stać w niebotycznie długiej kolejce (około 2h) do kolejki górskiej, która by nas zawiozła na górę wyspy (sam czas przejazdu około 5 minut)

4. Popłynąć tramwajem wodnym z drugiej strony wyspy i dalej autobusem na górę.

Wybrałyśmy ostatnią opcję, która wydawała się świetnym rozwiązaniem, gdyż kolejka była znośna i nie czekałyśmy długo. Nikt nas jednak nie poinformował, że jak wysiądziemy z tramwaju wodnego to autobus nie będzie stał blisko, tylko około 30 minut marszu pod górę w palącym słońcu!

Masakra!

Miałam już dość wszystkiego wtedy, ale niestety tym samym sposobem nie dało się wrócić, więc trzeba było iść za innymi w górę…

Po jakichś kolejnych 30 minutach czekania na autobus w końcu jechałyśmy w stronę naszych upragnionych białych domków z niebieskimi dachami! Podekscytowane, że to w końcu to piękne miejsce wysiadłyśmy z autobusu i się bardzo zdziwiłyśmy, bo był taki tłum ludzi, że ledwo można się było przecisnąć do przodu.

W pewnym momencie był taki natłok turystów, że stałyśmy w jednej uliczce w korku bo nie dało się ruszyć w żadna stronę (!!!). Wszyscy byli zmęczeni i wyraźnie mieli dość! Białe domki i piękne wąskie uliczki, które tak cudownie wyglądają na instagramowych zdjęciach są w rezultacie mocno zanieczyszczane, brudne, a tych cudnych niebieskich daszków jest dosłownie kilka na całej wyspie. Dodatkowo, zrobienie zdjęcia bez tłumu ludzi wymaga bardzo dużej organizacji i kombinowania, nie mówiąc już o tym, że absolutnie nie było jak założyć przygotowanych wcześniej ubrań czy usiąść gdziekolwiek choćby na szklankę wody! Po tym wszystkim, tylko jedno było mi w głowie – jak najszybciej wrócić na statek! Co nie było takie proste, bo… żeby wrócić musiałyśmy wrócić do autobusu, który zawiezie nas na drugą stronę wyspy. Byłam pewna, że zawiezie nas do miejsca skąd będzie transport do statku, ale nic podobnego!

Autobus zostawił pasażerów na szczycie miasta tylko z drugiej strony, a później po dłuższej wędrówce z tłumem ludzi krętymi uliczkami, stanęłyśmy w kolejce do zjazdu kolejką górska. Wszystko by było cudownie, gdyby nie fakt, że czas oczekiwania w kolejce to było około 2 godziny! Na słońcu! Jak dotarłyśmy do zjazdu kolejka górską byłam tak wykończona, że myślałam, że umrę… Na szczęście transport na statek był dość szybki i niedługo potem siedziałam już w lobby statku pijąc 4 szklanki soku na raz!

Jeżeli komukolwiek z Was przyjdzie do głowy wyjazd w lipcu do Santorini, poważnie się nad tym zastanówcie…. Dużo piekniejsze jest np, Mykonos, Argostoli (POST) czy Katakolon (POST), gdzie bez tego całego zamieszania spokojnie odpoczniecie i zwiedzicie piękne miejsca!

Share: