Our Albanian Adventure

During this year’s cruise we’ve had the possibility of visiting Albania – Msc Musica docked in Saranda for one day. Our Albanian adventure was, let’s say, a bit unexpected, maybe a bit shocking, but also dangerous and I doubt that I would choose this risky way of sightseeing a second time.

The ship docked at the sea and so we needed to sail on little boats to get to the coast. When we arrived to the ship terminal we realized that the wonderful view that we saw from the distance wasn’t in reality so spectacular seen from a closer perspective. Already in the port you could see a lot of people already waiting for tourists to ask them for money and financial help, both very young kids and adults.

First problems arised already at the port terminal, when such a simple activity as using the toilet turned out to be a total mistake. Milena got stuck in the toilet for 40 minutes because there was no doorknob on the door, so basically once she entered and closed the door she locked herself inside without a way out. I went around to ask people working at the terminal for help, but NOBODY arrived, and she got out only thanks to her survival skills of constructing her own doorknob with bobby pins.

Firstly we decided to go to the beach, so we went down some big stairs in the direction of the sea. But after what we saw we’ve changed our minds. The sand there was very polluted and the beach itself for some reason was very very crowded. That’s why we decided we are not gonna go there.

At this moment, I really wanted to get back on the ship, but since we already were there, we wanted to also see something and sightsee. That’s why, after a walk close to the terminal, we decided to take one of the many unregistered taxis that were offering the drive to the most important local attractions. We have chosen to visit the Blue Eye of Albania and the castle of Sarande. It was kind of difficult to choose the right taxi to travel with, because even if there was many of them lined up, not all of the people spoke English, so the communication was very difficult.

We have chosen the taxi driver that spoke some good English, talked about the details of what we wanted to see and went out of the port.

The road to Blue Eye was very long, since it lasted around 40 minutes one way – we had to leave the city and this is where the street itself ended and we started driving through a countryside-like little ground roads. That’s when we were starting to get a little anxious. Nobody actually knew where we were, and we couldn’t really communicate it through the internet to anyone since the internet out of UE was very expensive. Fortunately, after not much longer than an hour we finally got to the destination. The taxi driver waited for us in the car while we went to see the Blue Eye and it’s mysteries; it looked just marvelous; beautifully-colored water, nature and a lot of trees. The only downside was that it was very packed with tourists around every corner.

The next point of our trip was the castle and after around half an hour drive we were already up there, visiting the ruins and the surrounding views. Fortunately, we safely made it back to the ship.

Besides many adventurous moments and quite risky situations, the Blue Eye and the castle were really worth visiting. That’s why if you will ever be in the neighborhood, I really recommend these places!

Moje przygody w Albanii

Podczas tegorocznej wyprawy w wakacje miałyśmy przyjemność gościć w Albanii – jednym z przystanków na trasie statku była Saranda. Nasze przygody w Sarandzie można opisać jako zadziwiające i niespodziewane, ale też trochę niebezpieczne i myślę że gdyby działo się to drugi raz to nie zdecydowałabym się na ryzykowne zwiedzanie.

Statek cumował na morzu – dlatego też do brzegu zostaliśmy przewiezieni szalupa ratowniczymi. Po dotarciu do brzegu okazało się że piękny z daleka krajobraz wcale nie jest taki malowniczy. Już w porcie zauważyć można było że mieszkańcy tego miasta to głównie biedni ludzie zarabiający na turystach, wszędzie widać było ludzi żebrzących, zbierających pieniądze i to zarówno dzieci jak i osoby dorosłe.

Pierwsze problemy pojawiły się już w terminalu w porcie, gdyż pozornie prosta czynność jak skorzystanie z toalety okazała się błędem, ponieważ w żaden sposób nie dało się otworzyć drzwi od toalety i Milena spędziła 40 minut w środku, a ja próbując prosić ludzi pracujących tam o pomoc – nie uzyskałam jej – i tylko dlatego że Milena skonstruowała własną klamkę z rzeczy znajdujących się w łazience mogłyśmy opuścić terminal.

Najpierw stwierdziłyśmy że udamy się na plażę i zeszłyśmy ogromnymi schodami w stronę morza,, okazało się że piasek który był przy brzegu był tak mocno zanieczyszczony a plaża tak bardzo przeludniona że od razu odechciało nam się spędzać tam czas.

Najchętniej w tym momencie miałam ochotę wracać z powrotem na statek ale stwierdziłyśmy że trzeba by było coś zobaczyć skoro już jesteśmy w tym miejscu i dlatego też zdecydowałyśmy się na przejazd tak zwaną niezarejestrowaną taksówką do miejsca o nazwie Blue Eye oraz na zamek. Takich taksówek było przy porcie bardzo wiele i tak naprawdę ciężko było zdecydować się z kim chcemy podróżować, ponieważ było to dość ryzykowne i lekko niebezpieczne.

Wybrałyśmy taksówkarza ustaliłyśmy szczegóły przejazdu i odjechaliśmy z portu

Droga do Blue Eye była dość duga ponieważ trwała około 40 minut w jedną stronę, trzeba było wyjechać z miasta i w momencie kiedy zaczęła nam się kończyć droga asfaltowa i jechaliśmy bardzo wyboistą drogą – zaczęliśmy się trochę bać o to, w którą stronę jedziemy i zdawać sobie sprawę że tak naprawdę nikt nie wie gdzie jesteśmy, z kim i nawet nie wiemy gdzie on nas wiezie. Na szczęście okazało się że po blisko godzinie jazdy dotarliśmy do celu. Taksówkarz na nas czekał, a my poszłyśmy oglądać Blue Eye- wyglądało to wspaniale: przepiękna woda, natura, zieleń- jedyny minus to  mnóstwo turystów którzy zgromadzili się w tym miejscu.

Kolejnym punktem naszej wycieczki był zamek i po około pół godzinnej drodze już zwiedzaliśmy zamek i mury obronne oraz piękne krajobrazy roztaczające się wokół. Na szczęście bezpiecznie wróciliśmy na statek.

Pomimo wielu przygód w Albanii i pozornie niebezpiecznych sytuacji Blue Eye oraz zamek były warte zobaczenia. Dlatego jeśli będziecie przebywać w okolicach sarandy polecam te miejsca!

Share: