The dark side of Palermo

A long queue to the exit. Passengers crowding up to get out. The ship just got to the port. The excitement of visiting a whole new city is reigning all over the place.

And finally, we get to see Palermo -Sicily…

I have always wanted to be there because Palermo has always been waking up my curiosity – the intriguing atmosphere, beautiful buildings, tight alleys.

But how was it in reality?

The ship docked in a very strategic place for tourists in Palermo, just two steps from the city centre. I was feeling excited, because I really wanted to see the true colors of it. The weather that day wasn’t one of the best ones, but at least it wasn’t raining. It was around 20 degrees Celsius.

When we were getting out of the ship, we could already see from afar that there were a lot of people outside the fence diving the port from the city – that’s when we started wondering what does it mean and why so many people are crowding up there. Back then I thought that these are also passengers that still didn’t go to visit, since there were as many as 4000 other passengers on board with us.

But when I crossed the security border, what I experienced might be called shock, there were people everywhere and there was literally no possibility to move further, only people pressing against each other all over again. Quickly I realized, these people weren’t passengers – or actually only half of them were – mixed with local people, who were trying to get the attention of the passengers in sometimes an aggressive way, by trying to drag them by the shoulder and convincing to go on a horse or tuk tuk trip with them or buy souvenirs from their pockets. I was honestly scared, because I have never seen a situation like this before when somebody was so aggressively disturbing tourists. We were asked if we want to go on tours so many times, that we simply stopped answering them and the truth is, we literally run away from them to the city centre because of the shady behaviour that got us in panic.

After walking some hundreds of metres from the port, we could finally catch a breath because we finally saw some city instead of just fear and crowd. The atmosphere was indeed very dark, people were not really helpful, but the city itself was actually very interesting – definitely not a place you can all visit in a day. The first impression we got was terrible, but the further hours had made our experience better and more relaxed.

We have started our trip by walking towards the town square while watching monuments and buying souvenirs in local shops that were literally everywhere, even though it was Easter (usually shops should be closed). The second part of our trip was finally a horse ride, but with a person that seemed more trustworthy to us and who we found in the city centre. Initially the price he mentioned was 80€, but Milena has managed to get the price to drop to 50€. However, I still think it’s not that little since the tour lasted only around half an hour and the guide was not really explaining anything, just hurriedly rushing to the end.

While in Palermo you definitely have to taste some of them specialities, such as cannoli siciliani, which only there seem to be so mouthwatering.

I realize that:

* to get to know the city you need more than a couple of hours;

* you have to feel the atmosphere by merging with locals;

* you have to understand how people live there;

but the first impression that Palermo made on these 4000 passengers of MSC Divina was terrible and definitely I wouldn’t want a situation like that to happen anywhere else, with tour guides almost attacking the tourists.

Will I ever return to Palermo? Hard to say. Maybe one day I will try to come and visit the place for longer to understand, how it really is.

***

Mroczne Palermo

Kolejka do wyjścia. Tłoczno. Statek dopłynął do portu. Podekscytowanie przed zwiedzaniem całkiem nowego miasta.

Oto i ono – Palermo – Sycylia…

Zawsze chciałam się tam znaleźć bo Palermo zawsze budziło we mnie ciekawość- kojarzyło mi się z mrocznym klimatem, pięknymi zabytkami, wąskimi uliczkami. 

Jak było na prawdę?

Statek wpłynął do portu w Palermo w miejscu bardzo dogodnym i przystępnym dla zwiedzających, bo znaleźliśmy się niemalże dwa kroki od centrum. Kiedy statek wpłynął do portu czułam podekscytowanie, bo bardzo chciałam zobaczyć jakie na prawdę jest to miejsce. Pogoda tego dnia nie była najpiękniejsza, ale nie padało, wiatr lekko zawiewał. Było około 20 stopni. 

Kiedy wychodziliśmy ze statku już z daleka było widać tłum ludzi otaczający statek, a właściwie miejsce za siatką oddzielającą przejście do statku od miasta –  i wtedy zaczęłyśmy się zastanawiać co to oznacza i dlaczego tak wiele osób jest w okolicy statku. Pomyślałam sobie wtedy, że to pasażerowie których przybyło razem z nami okrągłe 4000.

Kiedy przeszłam przez punkt ochrony doznałam jakiegoś szoku, ponieważ wszędzie był tłum ludzi – właściwie to taki ścisk że ledwo można było się ruszyć. Szybko zorientowałam się, że tak na prawdę to nie są pasażerowie –  a właściwie są to pasażerowie, którzy są pomieszani  z tubylcami różnych narodowości, którzy niemalże zaczepiali pasażerów statku w sposób agresywny –  ciągnąc, tłumacząc nagabując na różne usługi typu przejazd bryczką czy wycieczki czy magnesy czy różne pamiątki –  różne formy spędzenia czasu w Palermo. Szczerze przestraszyłam się tego, bo nie sądziłam że w sposób tak natarczywy ktoś może zaczepiać turystów. Tyle razy byłyśmy pytane czy chcemy skorzystać z jakiejś usługi, że po prostu przestalyśmy na te pytania nawet odpowiadać i prawda jest taka, że niemalże uciekłyśmy w stronę miasta aby opuścić ten tłum.

Po odejściu kilkaset metrów od portu odetchnęłyśmy z ulgą, bo w końcu oprócz strachu i tłumu ludzi zobaczyłyśmy miasto. Klimat był faktycznie mroczny, ludzie średnio życzliwi a miasto ciężko powiedzieć, bo wydaje mi się że Palermo to nie jest miejsce, ktore można ocenić w jeden dzień – tak naprawdę trzeba wczuć się w klimat tego miejsca, poczuć się trochę jak mieszkaniec a nie jak turysta. Pierwsze wrażenie –  tragiczne,  kolejne godziny – trochę zatarły tą pierwszą styczność z miastem.

Miasto zwiedziłyśmy częściowo pieszo delektując się pięknymi zabytkami oraz robiąc zakupy w lokalnych sklepach z pamiątkami, których było mnóstwo – pomimo tego że do Palermo dotarłyśmy w Poniedziałek Wielkanocny. Druga część naszej wizyty to objechanie bryczką najważniejszych punktów  miasta, które nie kosztuje jednak w Palermo mało,  bo za około pół godziny trzeba było zapłacić do 80 € (po targowaniu można było zbić cenę nawet do 50 €, ale i tak uważam że nie jest to niska cena zważywszy na zdawkowe opowiadanie o zabytkach i pospieszne dotarcie do celu).

Będąc w Palermo koniecznie trzeba spróbować specjalności tego miasta, czyli cannoli siciliani, które tylko w Palermo smakują tak wyjątkowo i jest to jedna z niewielu rzeczy, która uważam nie jest przereklamowana jeśli chodzi o to miasto.

Zdaję sobie sprawę z tego że,

* aby poznać to miejsce nie wystarczy kilka godzin,

*aby poznać miasto trzeba wczuć się w klimat danego miejsca,

*aby poznać miasto trzeba zrozumieć jak żyją ludzie w danym miejscu 

ale pierwsze wrażenie jakie zrobiło Palermo na tych 4000 pasażerów statku MSC Divina jest tragiczne i z pewnością nie chciałabym  aby w jakimkolwiek innym mieście w taki sposób niemalże napadano na turystów. 

Czy kiedykolwiek wrócę do Palermo? – ciężko jest powiedzieć. Być może jeszcze kiedyś odważę się już w spokoju i na dłużej przyjechać i zrozumieć jakie to miasto jest naprawdę.

Share: